O mnie

Cześć, jestem Kuba i jestem badaczem, eksploratorem planety Ziemia.

Dawno temu zrozumiałem, że świat w którym żyjemy stoi całkowicie na głowie. Praktycznie wszystko, co widzimy wokół nas, jest przesiąknięte ogromną ilością fałszu i ściemy, a mimo to (statystycznie i z obserwacji) 90+% populacji we wszystko to ślepo wierzy i będzie tego bronić za wszelką cenę.

W 2012 roku zmarł mi dziadek (lub, nazywając rzeczy po imieniu… został zamordowany chemio-„terapią”), a kilka tygodni później w 40 minut samodzielnie wyleczyłem się z choroby, którą 2 lekarzy uznało za nieuleczalną (atopowe zapalenie skóry). Medycyna, którą wykorzystałem (Germańska Nowa Medycyna) jest do dzisiaj wyklęta przez mainstream.

Od tamtej pory mój świat całkowicie się zmienił i… już nie ma od tego odwrotu.

Jestem całkowicie zażenowany, że muszę funkcjonować wśród stada owieczek i baranów, którym wystarczy rzucić 500+ (a zabrać 1000+) i wszyscy są szczęśliwi, a za partię to już nawet gotowi oddać życie.

Owieczki bardzo chętnie polecą po szczepionkę, która uratuje ich od nieistniejącego wirusa. Szczególnie przy ostatniej PLANdemii dowody są niezaprzeczalne. Osobiście jestem bardzo pozytywnie zaskoczony, że nawet największe życiowe betony zaczęły to już zauważać.

Owieczki chętnie wezmą chemioterapię (a nawet zmuszą Cię do tego, „dla Twojego dobra”!), bo przecież w przeciągu 2000 lat historii nie pojawiła się żadna inteligentna osoba, która znalazłaby skuteczniejszą metodę leczenia.

Witamy w XXI wieku – w czasach obłudy, fałszu, dwulicowości i nastawienia na zysk, gdzie niestety – mówię to z przykrością – my, Polacy, cholernie inteligentny naród, jesteśmy też jednym z narodów najbardziej podatnych na manipulacje i podziały.

Mam nadzieję, że treści na tej stronie chociaż trochę zmienią to głęboko chore społeczeństwo i przypomną mu jego naturalne tory.

 

O czym będę pisał?

Myślę, że większość tekstów, która będzie się tutaj pojawiać, dotyczyć będzie naturalnego leczenia, pracy z emocjami, wdzięcznością, wybaczaniem, medytacją oraz zjawisk, które często są uważane za szarlatanerię czy teorie spiskowe, ale w rzeczywistości mają dużo wspólnego z prawdą lub mają pozytywne oddziaływanie na nasze życie.

Będą też felietony i moje własne opinie na różne tematy.

Tak więc, drodzy hejterzy i ludzie wyzywający od teoretyków spiskowych – śmiało, bardzo proszę, bo będzie tego tutaj dużo! 🙂

Muszę jednak nadmienić, że z natury jestem sceptykiem i nie mam zwyczaju pisać o rzeczach, których sam na sobie nie sprawdziłem albo nie przeanalizowałem, więc podejrzewam, że 80% bezpodstawnego hejtu swobodnie będą mógł wyrzucić do spamu.

Zdaję sobie sprawę w jakie bagno wchodzę pisząc dla polskiej publiczności – jednego z najbardziej nieufnych i zawistnych narodów na świecie. Tam, gdzie Amerykanin cieszy się, że jego sąsiad ma nowe auto i pyta go „jak to zrobił”, Polak z wielką chęcia powie: „obyś się rozwalił na drzewie”.

Czuję jednak ekscytację, więc mogą z tego wyjść ciekawe rzeczy 🙂

 

Moją intencją nie jest Ciebie obudzić

Kiedyś, gdy widziałem na własne oczy jak ludzie potrafią cierpieć, często przez swoje dziwne programy w głowie, chciałem im wszystkim pomóc. Spotkałem się z niezrozumieniem, odrzuceniem i obelgami. Nie rozumiałem tego, że oni tak naprawdę nie chcą wyzdrowieć, oni chcą jedynie ulgi w swoim cierpieniu. Wyzdrowienie jest często bolesne i wymaga wyrzeczeń.

Teraz, nauczony wieloma doświadczeniami, zacząłem przyjmować zasadę, o której przeczytałem w książce „Przebudzenie” – Anthony de Mello.

Naprawdę, nie moja to sprawa, że śpisz. I jeśli nawet będę niekiedy mówił „obudź się”, to bynajmniej nie po to, by przerwać twój sen. Moją sprawą jest robić jedynie to, co powinienem. Tańczyć swój taniec.

 

Jeśli potraficie uzyskać coś dla siebie z tych moich rozważań, to bardzo dobrze; jeśli nie, tym gorzej dla was!

 

Jak powiadają Arabowie: „Natura deszczu jest zawsze taka sama, pozwala rosnąć zarówno cierniom na bagnach, jak i kwiatom w ogrodach”.

Teraz po prostu staram się odwracać głowę i iść dalej, bo każdy z nas ma swoją drogę, która często nie ma skrótów, i czasami wiedzie przez różne bolesne doświadczenia, byśmy mogli się z tego czegoś nauczyć.

 

Cały ten blog jest dziennikiem mojej „dzikiej” podróży przez życie

Podróży od życia, które wielu nazwałoby wymarzonym (wysokie zarobki jako programista, podróże, teoretyczna wolność) do życia prawdziwego, w którym przestaję zakładać maski i patrzę na cały świat z całkowicie otwartymi oczami.

Pisząc te słowa przechodzę przez stan nazywany Ciemną Nocą Duszy, który ma objawy podobne do depresji, ale nią nie jest. To całkowite zawalenie się świata jaki znałem i wręcz wymuszone przejście do rzeczywistości opartej na prawdzie, zamiast na kłamstwie i wierzeniach społeczeństwa.

Kiedyś byłem zwykłym człowiekiem, trybikiem w maszynie, mającym zwykłą rodzinę i myśli samobójcze. Wielokrotnie przechodziłem przez umysłowe piekło i poznałem cierpienie od najgorszej możliwej strony, ale gdyby to nie nastąpiło, nie byłbym w stanie przedrzeć się przez czeluści piekła i wyjść na zewnątrz.

To jedna z najtrudniejszych rzeczy jakie w życiu zrobiłem (i robię nadal), ale wiem, że było warto.

Ten blog to też moja terapia, podczas której mogę wyrzucić z siebie rzeczy, które leżą mi długo na sercu, i których nie potrafię już ignorować.

Urodzony w pięknym miejscu, wychowany pośród świetnych rodziców i ciekawych ludzi, z czasem zauważyłem, że gdy zdejmiesz swoje różowe okulary, świat wygląda totalnie na odwrót. Większość ludzi tego nie zrobi, bo zdejmując okulary, zobaczysz tak naprawdę piekło. Mordowanie zwierząt i ludzi, niszczenie natury i masa innych rzeczy, a ludzie… cieszą się, bo „to dla waszego bezpieczeństwa!” – i już nikt nie zadaje więcej pytań…

I to też nie jest kwestia tego, czy będziesz myśleć pozytywnie czy nie – tak po prostu tutaj teraz jest, Twoje pozytywne myślenie tego nie zmieni. To piekło stworzyli ludzie i kluczem jest uświadomienie sobie tego.

Teraz, bogatszy o mocne doświadczenia, jestem już na jednym z ostatnich etapów drogi do prawdziwego, naturalnego życia (ze świadomością wszystkich plusów i minusów życia na planecie Ziemia) i mam nadzieję, że moje doświadczenie pomoże również w Twojej wędrówce.

 

Upewnij się, że to strona dla Ciebie

Nie znajdziesz tutaj cenzu… uups, poprawności politycznej, bo nie jestem politykiem i nie mam zamiaru kłamać. Jeśli coś jest czarne, nie widzę powodu by pisać „dramatycznie ciemny odcień popielatego”. Żyjemy w czasach wolności słowa (oczywiście tylko oficjalnie).

Jeśli czujesz się urażony tekstami, które się tutaj znajdują, zmień stronę i nie zawracaj mi głowy pisząc jakieś obraźliwe wiadomości.

Konstruktywna krytyka jest mile widziana, ale hejt już nie.

Masz jakieś sugestie, pomysły na ciekawe treści, które mogą się tutaj pojawić? Skontaktuj się ze mną.

 

„Kwestionuj wszystko, co mówi głęboko chore społeczeństwo”

Do zobaczenia na blogu!

6 myśli na “O mnie”

  1. Dlaczego już na wstępie obrażasz większość Polaków? Czujesz się lepszy i mądrzejszy od nich? A może tylko udajesz? Daj znać proszę.
    Chcesz się bawić w politykę to łatwiej będzie zacząć zbierać podpisy.

    1. Nie obrażam i nie czuję się mądrzejszy, raczej stwierdzam fakty (i piszę to z przykrością).

      Podróżując po całej Europie przez kilka lat, mając kontakty z Niemcami, Francuzami, Hiszpanami, Czechami, Norwegami, Brytyjczykami (spokojnie kilkadziesiąt rozmów na różne tematy), najwięcej zawiści i tzw. złych emocji doświadczyłem ze strony Polaków (statystycznie, bo wielu Polaków było też baaardzo na poziomie, wiele fajnych znajomości).

      W Polsce w każdej pracy napotkałem mobbing różnego rodzaju. Po wyjeździe do Wielkiej Brytanii, trafiając na Polaków – to samo, ale w jeszcze gorszej formie. Daliby się zabić za 50 centów podwyżki, a wyśmiewanie i włażenie w dupę szefowi było na porządku dziennym.

      Gdy jednak zacząłem pracować w typowo brytyjskiej firmie, mając wynagrodzenie x razy większe niż w Polsce, byłem traktowany jak swój od samego początku, mimo że miałem spore problemy z językiem i akcentem. ZERO jakiejkolwiek nieuprzejmości, świetne relacje i to był dla mnie szok po doświadczeniach z Polski.

      Kiedyś były robione jakieś badania nt. najbardziej nieufnych narodów i Polacy wylądowali w czołówce.

      Byłbym wielce dumny mogąc napisać, że jest inaczej, ale sam tego doświadczyłem, WIELOKROTNIE, i nie jestem w stanie kłamać.

      Dzisiejsza plandemia – jeden drugiego podpieprza tylko dlatego, że nie nosi maski. Nikogo zdaje się nie obchodzić to, że nawet sam minister zdrowia odradzał noszenie maseczek (a przynajmniej w momencie, gdy nie przyszła większa kasa, bo wtedy od razu zmienił zdanie). Nagrania znajdziesz na YouTubie.

      Polacy to zajebiście inteligentny naród, ale totalnie rozwalony od środka, m.in. przez polityków i media, przez totalne ogłupianie. To są rzeczy których doświadczyłem. Żyjemy teraz w takiej paranoi, że nie jestem w stanie w tej kwestii kłamać.

      Ten blog powstał m.in. po to, by przez dobitne, prawdziwe teksty, dotrzeć do tej wielkiej części zamulonego społeczeństwa, zdjąć im klapki z oczu i sprawić, by po raz pierwszy od wielu lat naprawdę przejrzeli na oczy.

      (i totalnie nie rozumiem Twojego nawiązania do polityki…)

  2. To nazywasz faktem? Na jakiej podstawie?

    „ Jestem całkowicie zażenowany, że muszę funkcjonować wśród stada owieczek i baranów, którym wystarczy rzucić 500+ (a zabrać 1000+) i wszyscy są szczęśliwi, a za partię to już nawet gotowi oddać życie.”

    Na wstępie zaczynasz od polityki, obrażając większość demokratycznych wyborców. Jak widać po wynikach wyborów do drugiej kadencji i europarlamentu, nie zawiedli się, a ty ich obrażasz. Bo maja inne zdanie niż ty? Chcesz ich pozbawić wyboru? Maja głosować na hołote i brak jakiejkolwiek merytoryki?

    Patrząc historycznie zawsze zabierali „1000+ „ nie dając nic. Teraz zrobił się problem kiedy zaczęli coś dawać biorąc tyle samo lub mniej (obniżka podatku, obniżenie wieku emerytalnego, zwolnienie młodych z podatku). Więcej oddają pewnie ci, którzy wcześniej dorabiali się baniek na lewiznie. Moim zdaniem dobrze, ze złapali ich za mordy.

    1. „Jak widać po wynikach wyborów” – zacytuję: „Gdyby wybory miały coś zmienić, to dawno zostałyby zakazane”.

      Skoro nawiązujesz do wyborów, to… jakie masz na myśli? Te oficjalne? Rządzący śmieją nam się prosto w twarz OD LAT, ostatnio już nawet mają to w dupie i publicznie robią wałki (maseczki itd.), bo wiedzą, że 90% ludzi nawet tego nie zakwestionuje, a Ty cały czas wierzysz, że wybory coś zmienią? To jest szopka, teatrzyk, od długich lat. Obietnice, które nigdy nie są realizowane, a jeśli już, to tylko po to, by uspokoić tłumy.

      Możesz sobie głosować ile chcesz. Najważniejsze jest to, kto te głosy potem policzy. Buduj sobie jakie tylko chcesz teorie spiskowe wokół tego tematu, ale dzisiejsze czasy to najlepszy moment, by w końcu to zauważyć.

      „Bo maja inne zdanie niż ty? Chcesz ich pozbawić wyboru?” – jakiego wyboru? 😀 Czy nie zauważłeś, że od lat to jest wybór między „Chcę płacić 20% podatku” vs „Chcę płacić 23% podatku”?

      A co jeżeli ja chcę płacić 0% podatku? Wtedy idę do więzienia. To jest właśnie Twój dzisiejszy wybór, między młotem a kowadłem i ciągle zaciskanie pasa. I nie mów mi o tym, że trzeba z czegoś budować drogi itd. Mogą przecież wybudować drogę raz a dobrze, a nie tak, by potem ją remontować 10 razy.

      „Patrząc historycznie zawsze zabierali „1000+ „ nie dając nic.” – wiesz dlaczego? Bo ludzie byli tak ogłupiani, by się na to zgadzali („to dla waszego dobra i bezpieczeństwa”). A ja już nie mogę na to patrzeć.

      Nie widzę naprawdę potrzeby wchodzenia w głębsze dyskusje o polityce, bo każdy z nas będzie miał jakieś argumenty i będziemy tracić czas na kłótnie. Do niczego to nie doprowadzi. Rozejdźmy się tutaj, w pokoju, bo rozmowy o polityce nigdy dobrze się nie kończą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *